piątek, 10 listopada 2017

Ucieczka przed wojną czyli historia Lidii i Dimy z Ługańska

     Lidia i Dima - przesympatyczna, wesoła para trzydziestolatków z Ługańska - z ukraińskiego miasta, które zostało zrujnowane przez separatystów. Separatyści zniszczyli nie tylko miasta, budynki, ale zrujnowali normalne życie tysiącom ludzi, którzy w poszukiwaniu stabilności rozpierzchli się po świecie, uciekając do Rosji, Białorusi, Polski lub do innych miast ukraińskich.

     Lidię i Dimę poznałam rok temu, uśmiechniętych, pogodnych, ale mimo to zatroskanych i ze smutkiem w oczach. Wraz z kolejną lekcją języka polskiego dowiadywałam się historii ich tułaczki. Ja też z rodzicami uciekłam ze ZSSR, ale oni uciekli przed wojną, która jeszcze "więziła" ich dzieci i bliskich. Bez pieniędzy, bez dokumentów i z biletem w jedną stronę.

    Rok 2014. Nad ich głowami latają rakiety, ostrzeliwują osiedle, sklepy, szkoły. Młode małżeństwo, ambitni i wykształceni ludzie, którzy niedawno wrócili w Anglii i Irlandii, za ciężko zarobione przy zbiorach owoców pieniądze otwierają w Ługańsku sklepik z materiałami biurowymi i gazetami. Marzą o lepszym życiu, stabilności. Ona ekonomistka ze znajomością angielskiego, on magister agronomii, z pasją do uprawy roślin. Za namową przyjaciół wyruszają z "biletem w jedną stronę" najpierw do Kijowa. Kijów niby stolica, miasto wielu możliwości i dobrze płatnej pracy, ale żyć się nie da. Ceny kosmiczne, zarobki nieadekwatne do cen w sklepach, nie wystarcza na podstawowe rzeczy, biorąc pod uwagę utrzymanie dwójki maluchów (Kristi 3 latka, Pola 5 m-cy). Po kilku miesiącach pakują się i jadą dalej. Kolejny przystanek - Białoruś. Kraj rolniczy, ale życie zależy od tego czy pracujesz u prywaciarza czy w państwowym przedsiębiorstwie. Różnica kolosalna - u prywaciarza zarabiasz 700$, a w budżetówce 100$ na miesiąc. Im się udało - dostali pozwolenie na pracę i pobyt na rok. Mieszkają w domu, dookoła piękna przyroda, Dima z odpowiednim wykształceniem świetnie zarabia, Lidia opiekuje się dziećmi i domem, jak może dorabia, ale jej wypłaty wystarcza na masło i chleb. 
Sielanka trwa jednak niedługo. Szef, okazuje się dwulicowym furiatem. Zima za pasem, jeżeli Dima straci pracę nie przetrwają tygodnia, a przecież są tutaj gośćmi, dokąd pójdą, kto ich przygarnie? Wracają na Ukrainę.
   
Polska - to Europa, a Europa jest "zgniła" (wg rosyjskiej propagandy), a jednak na propozycję wyjazdu i pracy decydują się, bo nie mają nic do stracenia, bo niczego nie mają, a co mieli sprzedali, aby wyruszyć dalej. Ich dzieci są dla nich całym światem i to dla nich decydują się na kolejny wyjazd w nieznane.

    Rok 2016 jadą do Warszawy. Pełni obaw, bez pieniędzy, bez znajomości języka, do zupełnie nieznanego im świata. Znowu bilet w jedną stronę, ryzykują "albo uda się albo nie". Praca jest, ale na południu Polski w Bieruniu. W kieszeni 50 zł na jeden dzień dla dwójki osób, bilet na pociąg kupiony przez znajomą, tylko, że pociąg odjeżdża następnego dnia, co robić?
Właśnie, co ty byś zrobił/-a w takiej sytuacji? 
A kiedy wieczorem o 22 zamkną ci dworzec, co byś zrobił/-a?

Dima i Lida idą na ciepłą zupę, na hostel już nie wystarcza, śpią na ulicy, na przystanku, byle by wytrzymać do rana i wsiąść do pociągu. Gdzieś tam jest ich miejsce, ich dom, wierzą w to! 

Dojechali. Szef zabrał ich z dworca do firmy, a im było strasznie głupio wpatrywać się w skórzaną tapicerkę auta, bo "nie jesteśmy godni tego". Wszystko ich pozytywnie zaskakuje: ludzie, ulice, domy, autobusy, nawet bilety w biletomatach.

     Kilka miesięcy pracy i z hostelu robotniczego udało się przeprowadzić do mieszkania w centrum Tychów. Bez problemów się nie obeszło, bo na wpłacenie kaucji nie mieli gotówki, prosili aby właściciel poczekał, aż do następnej wypłaty. "Udało się! Jesteśmy tutaj, mamy pracę, mamy pieniądze, mamy ciepło i miłe mieszkanko, ale nasze dzieci wciąż tam... pod ostrzałem". 
Zanim udało się załatwić papiery na pobyt mija 8 miesięcy - najdłuższe 8 miesięcy w ich życiu. Dzieci chorują, płaczą, a mama i tata tym razem uwięzieni przez polską biurokrację - trzy razy dokumenty z błędami w nazwiskach, czas wydłuża się bezlitośnie, a w Ługańsku pod oknami ich domu czołgi w gotowości... 

     Papiery są, wszystko załatwione, szef daje wolne, wspiera i rozumie ich sytuację. Ustalają datę wyjazdu po dzieci. Jadą, jadą do Ługańska bezpieczną drogą przez Rosję, 2800 km w jedną stronę, 24 godz., dziurawymi marszrutkami, po wyboistych drogach Ukrainy. Jadą po dzieci, po swoje maluchy. Z domu w Ługańsku zabierają niezbędne rzeczy maluchów, wszystkiego aż 2 walizki, zabierają ze sobą babcię, mamę Lidii, emerytowaną nauczycielkę języka angielskiego. Uff, wszyscy cali i zdrowi. No to w drogę do domu, do Polski. Polskę zaczęli nazywać już domem.
Ta droga "do domu" prowadzi przez Kijów, cały tydzień spędzają w stolicy, aby przygotować dzieciom i babci paszporty, wizy, dokumenty. Prawie półroczny zarobek w Polsce wydają w tydzień w Kijowie .... nie na przyjemności czy imprezy....., na życie i załatwienie papierów, zakup biletów. 

Od kilku miesięcy są już w komplecie, uśmiechnięci, szczęśliwi, dzieci uwielbiają chodzić do szkoły i przedszkola, panie nauczycielki chwalą je za postawę i osiągnięcia w nauce. Dzieci są bardzo grzeczne, kulturalne, chętne do pracy i pomocy innym, szybko zaklimatyzowały się i jeszcze szybciej zaczęły mówić po polsku. Te dzieci to prawdziwe aniołki - kreatywne, uśmiechnięte, pogodne!

O czym marzą kiedy przyjeżdżają do Polski?
O butach Nike, które w Kijowie nawet za 2-3miesięczne wynagrodzenie nie kupisz, o używanym telefonie komórkowym, nieważne, że nieznanej marki,  o rowerach dla dzieci, o skarpetkach, które nie trzeba non stop cerować, a po prostu kupić sobie nowe. Marzeniem Kristinki było ... spróbować  hot-doga. Nas to śmieszy, a tam, za naszą wschodnią granicą to są marzenia zwykłych ludzi.

Nie mogłam oprzeć się pokusie i nie zaprosić ich do nas na zajęcia rosyjskiego. Ich życie i doświadczenie uczy ludzi pokory, ich radość z małych rzeczy, nawet z biletu na 20 min (bo to znaczy, że autobus jeździ punktualnie;)) sprawia, że człowiek dostrzega co jest ważne w naszym życiu. 
Ta para jest tak niesamowita, mają w sobie tyle pokory, energii do pracy i ambicji, że musiałam się podzielić z wami tą historią, nie cenimy życia i tego co mamy. Oni 4 razy wstawali, ocierali łzy, leczyli rany i dumnie podnosili głowę, aby iść dalej razem i tylko razem, z całą rodziną, nie ważne jakim kosztem.


O Ługańsku
Wynagrodzenia na Ukrainie
Życie na Ukrainie

Miłego dnia
Elżbieta Cech-Walendowska

Moscow Club
Centrum Języka Rosyjskiego i Ukraińskiego
ul. Barona 30
43-100 Tychy

-> kursy językowe
-> tłumaczenia


sobota, 16 września 2017

Słowiańska uroda i kosmetyki po rosyjsku

Szanowne panie, mam coś ekstra dla was - recepty na naturalną urodę i kosmetyki.

Pewnie nie ja jedna interesuję się ekokosmetykami, a jako że wychowałam się wśród ukraińskich pól i łąk oraz na wiejskich recepturach na zdrowie, swoją wiedzę o ziołam i naturalnych produktach, kosmetykach wciąż wzbogacam, czasami odświeżam. Tym razem przypadkowo trafiłam w księgarni na książeczkę, na którą chyba całe swoje życie czekałam i ktoś wreszcie to zrobił - spisał przepisy, proste w składzie i banalne w przygotowaniu "Sekrety urody babuszki. Słowiański elementarz pielęgnacji" Raisa Ruder, Susan Camson . 

Miłośniczki ekokosmetyków znajdą dla siebie przepisy na pielęgnację od stóp do głów. Autorka, pochodząca z Ukrainy kosmetyczka zebrała porady, przepisy swojej babci i mamy, które w czasach Związku Radzieckiego nie miały dostępu do kosmetyków, do salonów urody, więc wszystko co było na bazarze lądowało na stół i na twarz ;) Maseczki z mango, bananów, jogurtów, maślanki - mmmniam.

Będąc dzieckiem pamiętam, że i moja babcia miała swoje recepty na zdrowie i urodę, razem zbierałyśmy i suszyłyśmy różne zioła, a że życie wiejskie jest bliższe naturze to i wiedza o niej jest bogatsza.

Zupełnie nie rozumiem, dlaczego tyle mówi się o japońskiej, francuskiej urodzie, a tak mało o słowiańskiej. Myślę, że już spotkałyście się z kosmetykami Babuszki Agafii i kosmetykami pochodzącymi z Syberii. Zgłębiajcie swoją wiedzę, bo ta książka może zmienić wasze podejście do dbania o urodę i do natury. Zacytuję słowa innej "urodowej" specjalistki:
"Nie smaruj ciała tym czego nie możesz zjeść" - i to powinno was przekonać;)


Jeżeli lubicie temat ekokosmetyków polecam waszej uwadze 
"Naturalne kosmetyki swoimi rękami" po rosyjsku!


A dlaczego by się nie uczyć rosyjskiego robiąc własne kosmetyki naturalne?
Zaglądajcie tutaj lub szukajcie innych ciekawostek po rosyjsku.

Kilka słów związanych z urodą:

1. krem - крем [kriem]
2. balsam - бальзам [balzam]
3. maseczka - маска [maska]
4. szampon - шампунь [szampuń]
5. odżywka - кондиционер [kandicjonier]
6. smarować - мазать [mazat`]
7. żel - гель [giel]
8. tonik - лосьон [łasjon]
9. mydło - мыло [myło]
10. mydło w płynie - жидкое мыло [żydkoje myło]


Miłego dnia z ekokosmetykami

Elżbieta Cech-Walendowska

Moscow Club
Centrum Języka Rosyjskiego i Ukraińskiego
Tychy, ul. Barona 30


poniedziałek, 11 września 2017

Первый год в польской школе

     Многие мои знакомые украинцы, перед первым школьным звонком их детишек, беспокоились новым положением, новой системой образования и т.п. Вот и сейчас хочу кое-что объяснить, развеять сомнения. Система образования в Польше, к сожалению, опять поменялась и не думайте, что к лучшему. Давайте объясню с самого начала.

ШКОЛЬНЫЙ ВОЗРАСТ
    На данный момент ребенок, которому исполнится 7 лет обязательно должен поступить в первый класс. Раньше у родителей был выбор отправить ребенка в возрасте 6 или 7 лет, а в 2015 уже обязательно всех детишек отправляли в возрасте 6 лет. Родителям это не нравилось, поднимали шум, писали в министерство письма, так как считали что дети в этом возрасте не готовы к учебе. Честно говоря дело не в учебе, а в удобстве родителей, многим просто нравилось, что ребенком занимаются с утра до почти вечера в садике, кормят 3 раза,  шнуровки завязывают, на прогулки ходят, носики вытирают итп. Вот и к власти дошла новая партия ПИС, которая не только поменяла возраст, с которого дети должны учится, но и поменяла абсолютно всю систему образования.


ПЕРВЫЙ КЛАСС
    Родители своих первоклассников спрашивали как в Польше выглядит этот праздник, ведь для ребенка и родителей это и огромные эмоции, и новые обстоятельства, люди, система образования. В Украине и России дети 1 сентября нарядно с цветами идут в школу, не даром этот день называют Днем знаний. Девочки с бантиками на голове, с цветами для учителей, исполняющие школьные песни, зачитывающие стишки - короче, торжественный праздник! А в Польше? Ну,  в принципе, тоже праздник, но точно не так уж торжественный. Первоклассники идут не с цветами а с огромными картонными рогами ("тытами"), в которые вкладывают конфеты - это символ, чтоб школьная жизнь сладкой была. На первой встрече с директором и учителями происходит так называемое "мянование" т.е. назначение на первоклассника, директор специальную палочку прикладывает на плечо ученика и говорит что-то вроде: "назначаю тебя первоклассником". Потом классный руководитель приглашает в класс учеников с родителями на пару слов и всё! Добро пожаловать в польскую школу!



УЧЁБА
    Мои украинские друзья беспокоились уровнем знаний своих детей, целое лето сидели с детишками учили польский алфавит, писать, считать и .... и оказалось, что дети подготовлены не к первому классу, а к третьему!
В первом классе дети начинают с алфавита! Польский язык невероятно трудный, и чтоб усвоить всю грамматику и орфографию в будущем нужно начать с самого начала. Хотя бывают случаи, когда дети приходя в первый класс знают буквы, а некоторые умеют читать по слогам, но в детских садах, поверьте, Кураториум (Учреждение, которое наблюдает за работой учебных заведений) запрещает учит алфавиту и читать.

УЧЕБНИКИ
   То, что шокировало украинских родителей это учебники, а точнее учебник. Да, да - один учебник для почти всех предметов. Дело в том, что много лет тому назад родители начали обращать внимание на вес рюкзаков детей - книги, тетради, пенал, второй завтрак, сменная обувь, бутылка с водой/чай в термосе - даже взрослому тяжело каждый день тащить все это на плечах. Вот и в министерстве выслушали их и поменяли систему образования таким образом, чтоб дети носили только один учебник и рабочую тетрадь. Если у вас в руках был такой учебник, то наверняка у вас появилась первая мысль что это "каша-малаша", но учебников в целом году 4, т.е. на каждое время года 1. Учебник для математики предназначен только для математики и основ экономики (а вернее учат малышей считать деньги:)), учебник для польского содержит элементы биологии, географии, польской культуры и традиции. В принципе, очень интересная программа, хотя не знаю как учительница успевает с данным материалом, тем более, что учеников в классе как минимум 20.

НОВАЯ СИСТЕМА ОБРАЗОВАНИЯ
    С этого года вступила в силу новая система образования. К сожалению, подготовлена некачественно, быстро, на коленях, без консультаций. Боюсь, что вырастим после 12 лет людей  несамостоятельных, глупых и нетерпеливых. Учебники к новой программе готовили, кажется, по ночам, и не профессиоралами. Так что дорогие родители, ваш ребенок будет учится в одной начальной школе 8 лет, когда сдаст тест поступит в среднюю школу (лицей 4 года или техникум 5 лет или профучилище 3 года + 2 года). Эта система уже функционировала раньше в Польше, но сейчас это какой-то кошмар! 



РЕЛИГИЯ
    В России и Украине школьники посещают занятия: этики, в Польше дается выбор: этика или религия. Согласно Конституции никто не может заставить ученика посещать уроки религии, но к сожалению, уже в первый день вы услышите, что после начала школьного года можно пойти в костел на службу, в течение года несколько раз детей заставят участвовать в службе в костеле, а даже есть специальные дни "реколекцие", когда школьники не идут в школу а в костел. В классах 1-3 дети на уроках религии готовятся к первому причастию, дети заучивают молитвы, разговаривают о Боге и праздниках, только не понятно, почему уроков религии столько сколько уроков английского? Костел очень вмешивается в школьную и личную жизнь, заставляет родителей с детьми (готовившимся к 1-ому причастию) участвовать в службах, проверяя присутствие подписью ксендза в специально подготовленому дневнике. Ужас!

Самое важное выше описала, но если у вас возникают вопросы и сомнения обращайтесь за помощью - всегда рада вам помочь!



Елизавета (Эля) Цех-Валендовска

Elżbieta Cech-Walendowska

Moscow Club 
Centrum Języka Rosyjskiego i Ukraińskiego

biuro@moscowclub.pl